niedziela, 18 sierpnia 2013

Ch. 2

*Madison*



Siedziałam w swoim pokoju, słuchając radia i odrabiając pracę domową. Z czynności wyrwało mnie pukanie do drzwi. Spojrzałam na zegarek, była prawie jedenasta w nocy. Moja mama i Simon pewnie już śpią. Przewróciłam oczami, bo musiał być to któryś z chłopaków. Powiedziałam im wcześniej, żeby mi nie przeszkadzali i pozwolili odrabiać pracę domową w spokoju, który był na dobrą sprawę przeciwieństwem tego, co robią.

- Madison, wiem, że nie śpisz. Słyszę twoje radio. - głos należał do Liama. Jest on najmniej irytujący z całej tej grupy. W przeciwieństwie do reszty, jest dość cichy. 

Podeszłam do drzwi i je otworzyłam, spojrzałam na niego. - W czym mogę pomóc? - mój głos był lekko nieprzyjemny, ale szczerze mówiąc nie obchodziło mnie, czy brzmię jak zwykła suka. Próbowałam pisać sprawozdanie od ostatniej godziny, ale byłam w stanie złożyć tylko jedno zdanie, ze względu na ich głośnie zachowanie.

- Czy mogę posiedzieć u ciebie? Oni są zbyt głośni i nie mogę skoncentrować się na książce, którą czytam. - powiedział.

- Witaj w klubie. - zadrwiłam, następnie na niego spojrzałam. - Czekaj, ty czytasz?

- Próbuję. - splunął nieznacznie. Uniosłam brwi. - Wybacz.

- To świetnie, wchodź. - rozchyliłam drzwi pozwalając mu przejść. Zamknęłam je za sobą, po czy podeszłam do biurka i zaczęłam kontynuować pisanie sprawozdania.

- Czy jest miejsce, w którym mógłbym usiąść? - zapytał grzecznie.

- Moje łóżko jest dosyć duże, chyba że wolisz ten stary fotel-worek. - odparłam, kontynuując pisanie. Przez dźwięk skrzypienia desek, mogę powiedzieć, że wybrał łóżko. Podłoga skrzypiała tylko wokół mojego łóżka.

-Więc, co piszesz? - spytał Liam brzmiąc na autentycznie zainteresowanego tym, co robię.

- Piszę sprawozdanie na historię. - oznajmiłam, próbując bardziej skupić się na pisaniu niż na rozmowie, przez co nie byłam wystarczająco miła.

Liam podszedł i oparł się o krzesło, czytał przez ramię moją pracę. Czułam jak jego gorący oddech nawiązał kontakt z moją skórą, powodując dreszcze schodzące w dół mojego kręgosłupa. - To jest dobre, ale jeśli chcesz, mogę ci z tym pomóc, aby było jeszcze lepiej.

Spojrzałam na niego. - Coś jest z tym nie tak? - spytałam. Jego brązowe tęczówki patrzyły na moje niebieskie. 

- Tu nie ma nic złego, oprócz kilku błędów interpunkcyjnych. - stwierdził, nie odwracając się ode mnie.

Przerwałam kontakt wzrokowy spoglądając w ekran. - Gdzie?

Wskazał moje błędy i pomógł mi je poprawić. Kiedy dokończyłam pracę, chłopak jeszcze raz ją sprawdził i nie dostrzegł już żadnych błędów interpunkcyjnych. Gdy skończył, wydrukowałam sprawozdanie i umieściłam go w teczce do historii.

- Dzięki za pomoc. - uśmiechnęłam się lekko.

- Nie ma problemu. - odwzajemnił uśmiech.

Nagle usłyszeliśmy dźwięk, jakby coś się rozbiło, a potem krzyk. Liam i ja spojrzeliśmy na siebie z niepokojem. - To nie byłam ja. - powiedziałam. - Tat.. miałam na myśli Simona, prawdopodobnie się tym zajmie. Uwierz mi, nie chciałbyś być obok niego kiedy jest wściekły. - Czekaj, czekaj, czy naprawdę prawie nazwałam Simona swoim tatą?

Liam zaśmiał się lekko. - Uwierz mi, znam to.





1 komentarz:

  1. Ciekawe opowiadanie, które z chęcią będę czytać do samego końca :)
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział *.*

    Pozdrawiam i życzę weny :*

    @Paulina19091997

    OdpowiedzUsuń